poniedziałek, 27 lipiec 2015

Kogel Mogel w Bydgoszczy – niestety nie dla nas…

Napisane przez 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Kogel Mogel w Bydgoszczy – niestety nie dla nas...

Normalnie ten wpis w ogóle by nie powstał, ale nachwaliłam się Wam na Instagramie jakie cudowne miejsce odkryłam, a dodatkowo namawiałam wszystkich znajomych, żeby odwiedzili to miejsce, a tutaj klops. Nasza druga wizyta w kawiarni „Kogel Mogel" wcale nie była taka udana jak pierwsza, a nawet powiem więcej- jestem po prostu wściekła!

7

 

Zacznijmy od początku. „Kogel Mogel" to kawiarenka dla dzieci i ich rodziców. Pomyślana została w taki sposób, że kiedy rodzice popijają kawę (zresztą pyszną!), ich dzieci bawią się pod okiem wykwalifikowanych animatorów. Dodatkowo w kawiarni można zjeść lekki obiad, smaczne desery i wypić świeżo wyciskany sok. Wszystko zorganizowano tak, aby zarówno dzieci jak i dorośli czuli się znakomicie. Hasło przewodnie lokalu można zamknąć w zdaniu – TY SIĘ RELAKSUJ, A MY ZADBAMY O TWOJĄ POCIECHĘ. Dla dzieci przygotowano dwa kąciki. Pierwszy, bardzo mały, przeznaczony jest dla niemowlaczków i wydzielony został w części kawiarnianej. Znajdują się w nim maty edukacyjne, bujaczek i inne zabawki przeznaczone dla najmłodszych. Osobna sala, w głębi korytarza, przeznaczona jest dla starszych dzieci i to właśnie w niej maluchy bawią się pod okiem animatorów. W tym miejscu znajdują się najróżniejsze zabawki począwszy od lalek, klocków, jeździków, a na małpim gaju kończąc. Dodać muszę, że wszystkie zabawki są bardzo dobrej jakości.

 

4

 

Wydawało się, że czegoś takiego w Bydgoszczy brakowało, ale teraz, po drugiej wizycie zmieniłam zdanie.

 

Kiedy dwa tygodnie temu, pierwszy raz (z polecenia) odwiedziłam „Kogel Mogel", byłam wniebowzięta. Zachwycałam się jak wszystko zostało przygotowane i przemyślane. Jedzenie i kawa pyszne, ja miałam czas na czytanie gazetki, a Krzysiek bawił się tak znakomicie, że nie chciał wracać do domu. Pani animatorka wzięła go za rączkę, zapytała jak ma na imię, nakleiła karteczkę z napisem „Krzyś" i wyciągnęła zabawki, których mój maluch wcześniej nie znał. Wracając do domu obdzwoniłam wszystkie koleżanki, krzycząc „Eureka, odkryłam świetne miejsce! Koniecznie musicie tam zajrzeć".

 

2

 

Dzisiaj do kawiarni „Kogel Mogel" wybraliśmy się po raz kolejny. Weszliśmy, zamówiłam kawę i gofry, założyłam Krzysiowi papcie i poszliśmy do sali zabaw. Pani animatorka szybko podbiegła, mówiąc, że on nie może się tutaj bawić. Zdębiałam. Jak to nie może, przecież dwa tygodnie temu mógł. Pani nie była już tak miła jak poprzednio i odpowiedziała, że na tej sali zabaw mogą się bawić tylko dzieci od 3. roku życia, ponieważ niektóre zabawki mają małe elementy i młodsze dziecko mogłoby je zjeść. Dobrze, rozumiem, ale dlaczego nigdzie nie jest to napisane i dlaczego poprzednio tak miło nas tam witano? Zapytałam więc co mam zrobić. Pani odpowiedziała, że dla takich maluchów przeznaczony jest kącik w kawiarni. Wszystko fajnie, ale ten kącik ma maksymalnie dwa metry kwadratowe wielkości i w środku, na macie edukacyjnej już leżał niemowlak. Mam więc włożyć półtoraroczne dziecko do kojca z niemowlaczkiem? Przecież Krzysiek by go stratował. Normalnie w tym momencie już bym wyszła, ale cały czas czekałam na kawę, za którą już zapłaciłam. Uznałam, że wezmę Krzysia znowu na główną salę zabaw. Mój brzdąc był zachwycony, a ja stałam nad nim, żeby nie absorbować Pani animatorki. W tym momencie do sali weszły dwie dziewczynki, siostry, jedna miała 5 lat, a druga 2 latka. Pani z otwartymi rękami je przyjęła, zapytała jak mają na imię, nakleiła karteczki i wpuściła. Wiek dziewczynek znam, bo zapytałam ich mamy i ona też była zaskoczona, kiedy powiedziałam, że mój synek tam nie może się bawić. Dodam tylko, że dwulatka była drobniutka i Krzysiek dorównywał jej wielkością. Zapomniałam też dodać, że mój synek nie dostał naklejki z imieniem i podchodził do innych dzieci pokazując na te naklejki. Pierwszą rzeczą jaką zrobiłam po wejściu do domu było przyklejenie karteczki z imieniem, którą dostaliśmy podczas pierwszej wizyty. Teraz Krzysiu chodzi, pokazuje na naklejkę i mówi „Krzyś".

 

Kiedy z maleńkiego kącika dla dzieci „wyszły" wszystkie niemowlaczki, przyprowadziłam do niego Krzysia. Z trudem zatrzymywałam go w środku, bo cały czas chciał iść do dzieci, a po chwili przyszła Pani z półrocznym bobaskiem, mówiąc, że to chyba nie jest miejsce dla takich dużych dzieci. Nawet do głowy jej nie przyszło, że te dwa metry są dla dzieci od 0-3lat. Wcale jej się nie dziwię.

 

3

 

Kiedy przyszło zamówienie, zabrałam synka, unieruchomiłam go w krzesełku i poczęstowałam gofrem. W międzyczasie do kawiarni przyszły jeszcze trzy mamy z dziećmi w wózkach. W sumie w jednym momencie w tej niewielkiej kawiarni było sześć wózków. Mamy bardzo narzekały, że jest ciasno i kiedy zobaczyły ile miejsca przeznaczono dla ich dzieci w kąciku, wyszły.

 

5

 

Cały czas brakuje w Bydgoszczy miejsca, gdzie rodzice odpoczną, a ich dzieci pod okiem animatora będą mogły się pobawić. We wrześniu, kiedy dzieci pójdą do przedszkoli i szkół, zostaną mamy (takie jak ja), które chcą w interesujący sposób wypełnić dziecku czas. Niestety, nie w tym miejscu. Wiele osób mówi, że jest to pierwsze tego typu miejsce w Bydgoszczy. Nieprawda. Sal zabaw w tym mieście jest bardzo dużo, a to, że mogę w „Koglu Moglu" wypić kawę, nie czyni go wyjątkowym. Jeśli jednak macie dzieci malusieńkie, którym wystarczy położenie do leżaczka, albo starszaki po trzecim roku życia, to gwarantuję, że spędzicie miło czas. My się tam nie pojawimy przynajmniej do kwietnia 2017 roku, chyba że coś się zmieni i wtedy będziemy stałymi klientami.

 

O „Koglu Moglu" dowiedziałam się z bloga Gnomkowo. Kasia opisała bardzo szczegółowo jak fantastycznie bawił się Gnomek [KLIK], ale... on ma dwa latka więc teraz to miejsce też nie jest dla niego. Szkoda, bo w swoim wpisie Kasia rozpływa się w zachwycie. Swoją drogą ciekawe, czy takie zmienne i nierówne zasady są pomysłem właścicieli, czy stanowią widzimisię pracownika.

 

Dajcie znać czy w Waszych miastach są podobne miejsca, ale przeznaczone również dla dzieci do 3. roku życia. Z chęcią je odwiedzimy, bo nasz maluch uwielbia towarzystwo innych dzieci, a ja lubię dobrą kawę :)

 

 

Czytany 6652 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 27 lipiec 2015 18:35
 

KTO TO TAKI           WSPÓŁPRACA           KONTAKT

 

facebook icon instagram icon