środa, 12 lipiec 2017

Bośnia i Hercegowina z dzieckiem cz.1

Napisane przez 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Bośnia i Hercegowina z dzieckiem cz.1

Na ostatni obiad podczas zeszłorocznych wakacji zatrzymaliśmy się w Mariborze (Słowenia). Przez zupełny przypadek weszliśmy do bośniackiej restauracji i jedzenie było tak pyszne, że całą drogę powrotną planowaliśmy gdzie pojedziemy na kolejny urlop. Dwanaście miesięcy później, przekroczyliśmy granicę węgiersko-bośniacką.

Przed wyjazdem do Bośni i Hercegowiny przestrzegało nas wiele osób. Gdzieś w umysłach Polaków, ten kraj jest niebezpieczny i głównie postrzegany przez pryzmat wojny, która skończyła się dwadzieścia lat temu. Ja sama przyznaję, że początkowo myślałam podobnie i teraz wiem w jaki wielkim byłam błędzie. Do tego wyjazdu byliśmy przygotowani jak nigdy wcześniej. Oglądaliśmy filmy i czytaliśmy książki o konflikcie w byłej Jugosławii, okupacji Sarajewa, ale również o współczesnej, bardzo trudnej sytuacji politycznej. Potrafiliśmy wymienić wszystkie tradycyjne potrawy bośniackie, mimo że nie wiedzieliśmy jak smakują, a ja nawet zaczęłam uczyć się cyrylicy, chociaż znając język grecki, nie było to wielkim wyzwaniem. Robert Makłowicz w jednym ze swoich programów powiedział, że „Bośnia i Hercegowina to witraż, który dopiero widziany w całości może dać pełen obraz tego fascynującego kraju”. My właśnie tak do tego podeszliśmy i to co zobaczyliśmy przerosło nasze oczekiwania.

 

thumb DSC 0241 1024

 

Ponieważ kłębią się we mnie ogromne emocje i chciałabym Wam pokazać, że ten kraj może być naprawdę świetnym pomysłem na wakacje, postanowiłam, że podzielę go na dwie części. W pierwszym wpisie przeczytacie jak się przygotować do wyjazdu, a w drugim co warto zobaczyć.

 

Na dzień dzisiejszy (lipiec 2017), polski MSZ nie wydał jakichkolwiek ostrzeżeń dotyczących bezpieczeństwa w Bośni. Ministerstwo zwraca jedynie uwagę na niebezpieczeństwo związane z kradzieżą aut (o tym piszę niżej) i znakami PAZNI MINE, ale my ich nie widzieliśmy.

 

thumb DSC 0004 1024

 

thumb DSC 0143 1024

 

Dokumenty
Dokumentami, które są wymagane, żeby samochodem przekroczyć granicę z Bośnią są paszport i zielona karta pojazdu (międzynarodowa karta ubezpieczenia samochodu, wydaje ją ubezpieczyciel). Za każdym razem kiedy przekraczaliśmy granicę musieliśmy pokazać ten dokument, więc nie można go bagatelizować. Dodatkowo warto mieć międzynarodowe prawo jazdy, oraz jeśli samochód jest w leasingu, pismo z banku, że możecie z niego korzystać. Nas nikt o te dwa dokumenty nie pytał, ale faktem jest też, że ani razu nie byliśmy zatrzymani przez policję.

 

thumb DSC 0164 1024

 

thumb DSC 0397 1024

 

Noclegi
MSZ zwraca uwagę, żeby uważać na samochody i nie zostawiać ich na noc na ulicy, a już w szczególności nie zostawiać w nich wartościowych rzeczy, które mogłyby zachęcić złodziei. Na stronie ministerstwa jest też napisane, że najczęściej kradzione są japońskie auta terenowe, a to jest dokładny opis naszego samochodu, więc tym bardziej mieliśmy się na baczności. Właśnie pod tym kątem szukaliśmy noclegów, dlatego każde miejsce gdzie nocowaliśmy miało prywatny parking.

 

W Bośni mieszkaliśmy w trzech miejscach i za każdym razem spaliśmy na prywatnych kwaterach wyszukanych w internecie (Booking.com). Nasze kryterium wyboru to - ocena, zamknięty parking, bliskość do centrum i najlepiej dwa pokoje. Jedzeniem się nie przejmowaliśmy, bo i tak zawsze stołowaliśmy się „na mieście”, więc kuchnia i jej wyposażenie nie miały dla nas znaczenia. Każdą kwaterę mogę Wam polecić z czystym sumieniem i w sumie nawet nie wiem, która była najlepsza.
Sarajewo - Apartment Honey
Mostar - Apartment Solis
Trebinje - Tasa Apartments

Jeśli chodzi o ceny noclegów to uważam, że we wszystkich trzech miejscach był świetny stosunek jakości do ceny.

 

thumb DSC 0274 1024

 

thumb DSC 0820 1024 

 

Ludzie
Podczas 2 tygodni wakacji w Bośni nie spotkaliśmy ani jednej niemiłej osoby. Dosłownie, ani jednej! Wszyscy się uśmiechali, zaczepiali Krzyśka i próbowali zrozumieć, chociaż tam akurat łatwiej dogadać się po polsku niż angielsku. Tak naprawdę to my wiele razy denerwowaliśmy się, że nie mówimy po bośniacku. Wiele osób chciało z nami porozmawiać, ale poważniejszy dialog w dwóch różnych językach kończył się najczęściej smutną miną i bezradnie uniesionymi ramionami. Szkoda, bo to mogły być bardzo ciekawe rozmowy. Jedno jest pewne, Bośniacy bardzo się cieszą z turystów i nie uważają ich za zło konieczne (tak jak to często się przytrafia w popularnych miejscach Europy Zachodniej). Jeśli macie dosyć nadętych kelnerów np. w Wenecji, albo Rzymie, to tu poczujecie się jak w raju :)

 

Przygotowując się do wyjazdu, często trafiałam na informację, żeby nie poruszać z Bośniakami tematu wojny. Na początku tego nie rozumiałam, ale na miejscu szybko dotarło do mnie o co tak właściwie chodzi. Przede wszystkim ten temat to cały czas otwarta rana. Ludzie w naszym wieku doświadczyli jej okrucieństwa, więc jak miałaby wyglądać taka rozmowa? Jak przeżyłeś wojnę? Zabili kogoś z Twojej rodziny? Czy było źle? Każde z tych pytań jest głupsze od poprzedniego, szczególnie kiedy rozmawia się z kimś, w kogo domu są ślady po kulach. Z drugiej strony, obecna sytuacja w Bośni jest ciągle napięta. Nie trzeba się obawiać, że zaraz wybuchnie wojna, ale nadal widać duże podziały i nie wiem czy wiecie, ale Bośnia i Hercegowina ma trzech prezydentów - Bośniaka, Serba i Chorwata, którzy wspólnie obejmują władzę i co trzy miesiące na zmianę pełnią rolę najważniejszego z ważnych. O tych podziałach napisze więcej w następnym wpisie, bo nawet turyści są w stanie je zauważyć, oczywiście jeśli wiedzą na co patrzeć.

 

thumb DSC 0830 1024

 

thumb DSC 0844 1024

 

Ceny
Walutą w Bośni i Hercegowinie jest Marka Konwertybilna (KM). Jej kurs jest stały względem Euro i wynosi 1E=1,95KM. W sklepach ceny produktów są podobne do polskich, natomiast w restauracjach jest trochę taniej niż u nas. Dla przykładu 1,5l wody mineralnej - 1KM, piwo Sarajevsko - 1KM, burek - 1KM, cevapi - ok. 7KM, bośniacka kawa w kawiarni - ok. 2KM, a litr benzyny - ok. 1,90KM.

 

thumb DSC 0390 1024

 

No dobra, tyle słowem wstępu. Niedługo dalsza część naszej bośniackiej przygody :)

 

Jeśli interesuje Was ten kraj i macie jakieś pytania, na które chciałybyście, żebym odpowiedziała, to zadawajcie w komentarzach. Na wszystkie odpowiem. :)

 

Spodobał Ci się ten wpis? 

 Zostaw po sobie znak w postaci komentarza albo polub, lub udostępnij wpis na Facebooku. 

 Zapraszamy też na raczkowy profil na Facebooku - KLIK i Instagramie - KLIK.

 Do napisania! :)

 

 

Czytany 314 razy Ostatnio zmieniany środa, 12 lipiec 2017 17:13
 

KTO TO TAKI           WSPÓŁPRACA           KONTAKT

 

facebook icon instagram icon