poniedziałek, 26 czerwiec 2017

Jak przeżyć kilkugodzinną podróż z trzylatkiem - nasze sprawdzone sposoby

Napisane przez 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Jak przeżyć kilkugodzinną podróż z trzylatkiem - nasze sprawdzone sposoby

No dobra, powiedzmy sobie szczerze, im dziecko jest większe, tym więcej trzeba się nagłówkować, żeby podróż na wakacje minęła bez problemów.

Nasze wyjazdy wakacyjne najczęściej wymagają pokonania naprawdę sporej ilości kilometrów. Przyjęliśmy zasadę, że jednego dnia nie jedziemy dłużej niż 10-11h. Do tego trzeba doliczyć przerwy i już robi się caluśki dzień w trasie. Kiedy Krzysiek był młodszy, w samochodzie tylko spał, jadł i oglądał widoki, z czego to ostatnie najkrócej, bo trafił nam się wyjątkowo senny brzdąc. Pamiętam jak wiele razy żartowaliśmy, że Krzysiek się teleportuje, bo zamykał oczy w naszym garażu, a otwierał jedynie na postojach, które robiliśmy bardziej z rozsądku niż potrzeby. Z biegiem lat te proporcje się zmieniały i w tej chwili synek przesypia niecałą połowę trasy, a pozostała część to: „Mamoooo, nudzi mi się”, albo „Mamoooo… masz ciekawy pomysł?”, co ma oznaczać - „odkładaj książkę, bo ja już na pewno nie zasnę” ;)

 

Nie tylko ilość snu w podróży uległa zmianie. Mam wrażenie, że z każdym kolejnym rokiem do naszego auta zabieram coraz więcej klamotów (czyt. zabawek) i gadżetów, a i tak w połowie drogi okazuje się, że najkochańszy piesek został w domu ;) Znacie ten ból? Niedawno wróciliśmy z wakacji i w tym roku obiecałam sobie, że zapanuję nad wszystkimi manatkami i weźmiemy do środka auta tylko to, co naprawdę niezbędne. Przed wyjazdem naoglądałam się crash testów, gdzie podczas zderzenia wszystko lata po pojeździe jak pyłki wiosną i trochę się przestraszyłam. Nie udało mi się zabezpieczyć wszystkich przedmiotów, ale i tak nieźle sobie dałam radę. Ponieważ jestem bardzo zadowolona z moich samochodowych dokonań, pokażę Wam co ułatwiło nam wakacyjną podróż. Uznajmy, że jest to taki nasz „must have” organizacyjno-rozrywkowo-higieniczny.

 

 

Chcesz mieć porządek? Ogranicz ilość przedmiotów
Naszym wyznacznikiem tego, które zabawki trafią do samochodu jest plecaczek Skip Hop. Pewnie widzieliście go już na wielu naszych zdjęciach, ale jest to jeden z moich ulubionych gadżetów. Na podróż Krzysiu może do niego zapakować wszystko co chce, ale jest jeden warunek - plecaczek musi dać się zamknąć. My narazie mamy mniejszą wersję i do niej spokojnie mieści się jakaś książeczka, kilka autek i misiu. To wszystko w zupełności wystarczy, tym bardziej, że jeszcze kilka dodatkowych zabawek pojawi się w czasie podróży, ale o tym za chwilę.

 

Plecaczek Skip Hop w tej wersji, którą my mamy (dla dzieci od 1-3 lat) ma jedną, wielką zaletę - smycz. Wiem, że słowo „smycz” w kontekście dziecka nie brzmi fajnie, a i samo jej użycie budzi wiele kontrowersji. Ja użyłam jej kilka razy, zawsze w miejscach, gdzie był bardzo duży ruch samochodowy, albo tłum ludzi. Krzysia trzymałam za rączkę, a na wszelki wypadek smycz miałam zaczepioną o nadgarstek. Nie wyobrażam sobie wyjścia na spacer i prowadzenia malucha na sznurku, ale jako dodatkowa asekuracja w niebezpiecznych miejscach, sprawdza się świetnie.

 

thumb DSC 0261 1024 

 

Znajdź miejsce dla tego co przyniesiesz
Dobry organizer w podróży to świetna sprawa. Poszperałam trochę na blogu i okazało się, że jednym z pierwszych moich wpisów była recenzja organizera BabyOno. Ten sam model mamy od trzech lat i niezmiennie nam służy.

 

Kiedy tata pakuje nasze walizki ja rozkładam rzeczy w organizerze - chusteczki nawilżone, chusteczki higieniczne, samochodziki, książeczki, picie, jedzonko, wszystko mam pod ręką. Tak, tak, nie pomyliłam się - ja mam pod ręką. Maluch przypięty do fotelika nie będzie w stanie sięgnąć przedmiotów na przednim oparciu, a ja nie pomieszczę wszystkiego w schowku przed sobą (wspominałam już, że nigdy nie siedzę z tyłu w samochodzie?). Dodatkową zaletą organizatora jest to, że chroni fotel przed butami malucha.

 

250814 1 

 

 Najedzony (i napity) maluch to szczęśliwy maluch

Wiem, Ameryki nie odkrywam, że trzeba dać dziecku jeść i pić, ale chciałam Wam pokazać naszą butelkę, której używamy od ponad roku i idealnie sprawdza się w podróży. Mowa oczywiście o bidoniku Skip Hop. To już nasz trzeci egzemplarz i na pewno nie ostatni. Nigdy nic nam się z niego nie wylało, chociaż często spada na ziemię nic się nie potłukło, a do tego można go myć w zmywarce. Wiecie, że testowaliśmy różne butelki, ale ta jest zdecydowanie najlepsza. No i jeszcze jedno… ktoś bardzo mądrze pomyślał i zaprojektował uchwyt na rzep. Taki drobiazg, a bardzo ułatwia organizację w aucie.

 

A jeśli chodzi o jedzenie, to już dawno zrezygnowaliśmy z różnego rodzaju pudełek i pudełeczek. Kiedyś przygotowałam talerzyk niewysypek z płatkami kukurydzianymi. Teoretycznie to był dobry pomysł, ale bardzo szybko „się” otworzył i „się” wysypał. Do teraz płatki kukurydziane wychodzą z różnych zakamarków, tak jak igły po bożonarodzeniowej choice. Teraz zabieramy ze sobą rzeczy pojedynczo pakowane, albo takie, które ja mogę rozdzielić.

 

thumb DSC 0658 1024

 

 

Panowie na lewo, panie na prawo
Achhh, podróżowanie było dużo łatwiejsze kiedy używaliśmy pieluch. Pamiętam, że kiedy Krzysiek się urodził, mój mąż zapytał jak się jeździ z dzieckiem, które nie używa już pieluszek. Wtedy z pełnym przekonaniem powiedziałam „No wiesz… bierzesz worek, do niego nocnik, to wszystko w worek i w kolejny worek, a potem w następny i dla pewności w jeszcze jeden i gotowe”. Prawda jest jednak taka, że sama nie byłam przekonana do tego workowego pomysłu i brzydziła mnie sama myśl transportowania takiego zawiniątka. Właśnie dlatego tak bardzo się ucieszyłam, kiedy dowiedziałam się o nocniku turystycznym Potette Plus. Może być używany jako samodzielny nocnik, albo nakładka na toaletę, jest naprawdę niewielki, no i ma swój własny, oryginalny worek!

 

thumb DSC 0757 1024

 

thumb DSC 0763 1024

 

Przy okazji nocnika Potette Plus muszę wspomnieć też o Tronie. Tron to nocnik jednorazowy i biodegradowalny. Na dłuższe trasy zawsze zabieramy ze sobą Potette, ale kiedy jedziemy na krótkie wypady, albo kursujemy po mieście, nie chcę sobie zaprzątać głowy pamiętaniem o nocniku. Nasz Tron zawsze jest w aucie i kupiłam go z myślą - „żebyś nigdy się nie przydał”. Narazie rzeczywiście się nie przydał, ale przezorny zawsze ubezpieczony.

 

thumb DSC 0715 1024

 

 

Grunt to zapewnić centrum rozrywki
Nasze centrum rozrywki, do którego dostosowuję wszystkie zabawy to stoliczek samochodowy Tuloko. Mamy go już drugi sezon, przejechał kilka, jak nie kilkanaście tysięcy kilometrów i nadal jest w bardzo dobrym stanie, chociaż wcale go nie oszczędzamy. Nie wiem jak można było podróżować z dziećmi w czasach, kiedy nie było takich stoliczków, bo dzięki nim wszystko jest łatwiejsze. Maluch może sam zjeść, pobawić się, poczytać, nic nie spada i się nie gniecie, po prostu gadżet idealny. Dodatkową zaletą jest to, że kiedy dziecku znudzi się zabawa, wystarczy jedno kliknięcie i można go odczepić nawet siedząc z przodu. Jedyne czego nie używamy, to bocznych siateczek, które są zupełnie niepraktyczne jeśli chcecie zdejmować stoliczek (wszystko z nich wypada). A tak poza tym, to jeden z moich ulubionych gadżetów dla dzieci.

 

thumb DSC 0785 1024

 

thumb DSC 0781 1024

 

Znajoma polecała mi organizer marki Tuloko. Podobno świetnie się sprawdza do oglądania bajek na tablecie, ale… my nie mamy tabletu. Jeśli natomiast Wy go macie, to wiedzcie, że taki organizer istnieje i podobno jest fajny :)

 

 

Coś do poczytania
Znacie serię „Opowiem Ci mamo…”? Jest to moja ulubiona seria książeczek dla dzieci. Jeśli kiedyś miałyście te książki w rękach, to wiecie, że są one dosyć duże. Mam tego pełną świadomość i mimo wszystko decyduję się zabrać je do samochodu. Powiem więcej… tym razem zabrałam trzy książki z tej serii. Dlaczego? Głównym powodem jest to, że one się nie nudzą. Za każdym razem można opowiadać je inaczej, w zależności od tego na czym w danej chwili się skupiamy. Poza tym ciągle zauważamy nowe detale, tak jakby ktoś nocą dorysowywał kolejne obrazki. Jak już wspominałam, ja nie siedzę z Krzysiem z tyłu, więc czytanie tradycyjnych książek byłoby niemożliwe, a tutaj synek „czyta” sam. Co więcej, seria „Opowiem Ci mamo…” ma sztywne kartki, czyli odpada obawa, że coś się zniszczy. Widzicie? Same plusy! :)

 

thumb DSC 0733 1024

 

thumb DSC 0754 1024

 

Jest jeszcze jedna książeczka, którą kupuję przed podróżą. Właściwie to jest ich kilka, ale jednego typu - zeszyt z naklejkami. Tym razem mieliśmy w wersji z Autami.

 

thumb DSC 0718 1024

 

 

Coś do pobawienia
Podczas podróży stosuję jeden „trik”. Zawsze kupuję Krzysiowi jakąś nową zabaweczkę. Staram się, żeby był to jakiś drobiazg, albo element, który później przyda się do zestawów, które mamy w domu. Kupowanie zabawki przed wyjazdem jest dobrym sposobem na… oszczędność. Na pewno maluch będzie próbował Was nakłonić do zakupu czegoś, co zobaczy w witrynie sklepowej, albo na straganie, a takie zabawki w turystycznych miejscach kosztują bardzo dużo i ich cena nie ma nic wspólnego z jakością i zazwyczaj psują się od razu po wyjęciu z pudełka. W tym roku kupiłam Krzyśkowi zestaw trzech pojazdów budowlanych. 

 

thumb DSC 0700 1024

 

 

No a co poza tym robimy w podróży? Baaaardzo dużo rozmawiamy. Krzysiek uwielbiam opowiadać, dużo pyta, więc my staramy się cierpliwie odpowiadać co się dzieje dookoła. Czasami też ogląda swoje ulubione bajki, a tak poza tym to śpi… tak jak ja. No cóż, to spanie w aucie odziedziczył po mnie, bo ja potrafiłam przespać prawie 20h podróży autokarem.

 

Koniecznie dajcie znać jakie są Wasze sposoby na podróżowanie samochodem z dzieckiem. W tym roku planujemy jeszcze jedną bardzo długą podróż samochodem, więc na pewno przydadzą mi się Wasze pomysły.

 

Wpis powstał przy współpracy ze sklepem smyk.com.

 smyk

 

Spodobał Ci się ten wpis? 

 Zostaw po sobie znak w postaci komentarza albo polub, lub udostępnij wpis na Facebooku. 

 Zapraszamy też na raczkowy profil na Facebooku - KLIK i Instagramie - KLIK.

 Do napisania! :)

Czytany 729 razy Ostatnio zmieniany środa, 28 czerwiec 2017 13:34
 

KTO TO TAKI           WSPÓŁPRACA           KONTAKT

 

facebook icon instagram icon