sobota, 11 kwiecień 2015

Spotkania blogerek. Czy naprawdę są tak kolorowe?

Napisane przez 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Spotkania blogerek. Czy naprawdę są tak kolorowe?

Jeśli śledzicie mnie na instagramie, to wiecie, że dwa tygodnie temu byłam na kolejnym spotkaniu blogerek. Jak było? O tym poniżej :)

ala

 

O spotkaniach blogerek, w Internecie mówi się dużo. Blogerki zachwalają je w niebogłosy (chyba, że chcą być kontrowersyjne), a czytelnicy często patrzą na uczestniczki jak na darmozjady, które jadą, najedzą się, trochę pouśmiechają do zdjęć, a na końcu zabiorą prezenty i pojadą do domu. Jak to wygląda od środka? Czy rzeczywiście jest czego zazdrościć, a może te wszystkie uśmiechnięte twarze na zdjęciach to bujda?


Kiedy prawie rok temu zaczynałam moją przygodę z blogiem, zupełnie nie wiedziałam z czym to się je i zupełnie nie spodziewałam się co mnie czeka. Na pierwsze spotkanie pojechałam po kilku miesiącach blogowania, a decyzja o wzięciu w nim udziału była spontaniczna, co w moim przypadku nie zdarza się często. Nie ukrywam, denerwowałam się, bo chociaż ja się przygotowałam i znałam blogi pozostałych uczestniczek, to spodziewałam się, że nikt o mnie nie słyszał. Uspokajała mnie myśl, że w najgorszym wypadku zjem dobry obiad, posłucham innych, pouśmiecham się i wrócę do domu (o prezentach wtedy nic nie wiedziałam). Ogromne było moje zdziwienie kiedy weszłam i od progu z szeroko rozpostartymi rękami przywitały mnie Alicja i Patrycja. Kiedy przedstawiałam się innym dziewczynom, te mówiły „Tak, znam Twój blog!"...


Tym razem na spotkanie I love my blog czekałam z niecierpliwością. Przypuszczałam już co mnie czeka, więc zamiast nerwów czułam ekscytację. Na spotkaniu było wiele znanych mi twarzy, ale również takie dziewczyny, których wcześniej nie spotkałam w realnym świecie. Spotkanie trwało pięć godzin, a ja z chęcią bawiłabym się dużo (!) dłużej. Poznałam fantastyczne dziewczyny i wbrew pozorom blogerki perentingowe umieją rozmawiać nie tylko o pampersach ;) Nikt nawet słowem nie wspomniał o lajkach, zasięgach, odsłonach, unikalnych użytkownikach, współpracach, albo zarobkach. Ot, zebrała się grupa dziewczyn, które z założenia chciały się świetnie bawić.


Prezenty? Tak, były prezenty. Pokażcie mi kogoś, kto nie lubi prezentów! Dzięki sponsorom poznałam wiele malutkich firm, które tworzą cuda. Jeśli coś przypadnie mi wyjątkowo do gustu, to zawsze pokazuję takie produkty na blogu. Kilka rzeczy również sama kupiłam po spotkaniu.


Czy to wszystko brzmi idealistycznie? Trochę tak. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie wszystkie spotkania blogowe są dopięte na ostatni guzik i tak idealne jak to tworzone przez Patrycję i Alicję. Nie dziwię się jednak dziewczynom, które potrafią przejechać pół Polski żeby spędzić kilka godzin (a czasem dni) na spotkaniu blogerek. Nie uwierzę, że robą to dla kilku prezentów, które przywiozą ze sobą do domu.


Podczas ostatniej, wiosennej edycji I love my blog organizatorki dały wolną rękę – chcesz, to pisz o spotkaniu, nie chcesz, to nie. Ja natomiast uważam, że jeśli ktoś wkłada masę pracy w organizację takiej imprezy, a do tego jest ona tak znakomicie przygotowana, to byłoby hipokryzją z mojej strony jeśli nie napisałabym o nim ani słowa. Zatem należy oddać królowi co królewskie ;)

Wiosenne spotkanie o nazwie I love my blog było tradycyjnie organizowane przez Mamalę i Matkę NIEpolkę. To, jak świetne była pierwsza edycja możecie przeczytać TU i TU. Teraz dziewczyny chyba przeszły same siebie.


Spotkanie odbywało się oczywiście w restauracji Jawa i sen. Zamiast suchej relacji zapraszam Was na fotorelację. Autorką poniższych zdjęć jest Patrycja Wegner-Keiling (przy okazji zerknijcie na jej stronę [KLIK], warto!)

 

Miejsce spotkania - restauracja Jawa i Sen

5

 

2

 

4

 

 

Bardzo ciekawa rozmowa dotycząca herbat z przedstawicielem firmy BASILUR.

7a

 

6

 

 

 

Patrycja, czyli Matka NIEpolka przeprowadziła warsztaty dotyczące podstaw fotografii.

9

 

 

Natomiast Pani Małgorzata, artystka tworząca cuda z lnu [Lniany Dom] opowiedziała jak rozróżniać materiały naturalne.

10

 

 

Po warsztatach przyszedł czas na obiad i deser.

19

 

DSC 8712

 

DSC 8710

 

aw

 

 

Później były już "tylko" niekończące się pogaduchy i prezenty. 

Ja z Inowrocławia przywiozłam wielką torbę upominów. Oto kilka rzeczy, które wyjątkowo przypadły mi do gustu.

 

Pufa Angry Birds tak prezentuje się w krzysiowym pokoiku.

a

 

 

Gry logiczne od CZUCZU

1

 

 

Kosmetyki od PAT&RUB

DSC 0309

 

 

Przepyszne herbaty od firmy BASILUR

DSC 0025

 

 

Moje własne, prywatne lustereczko z logo bloga od PRZYPINA

DSC 0322

 

 

Świeczki od PartyLite (uwielbiam ich zapach)

DSC 0302

 

 

Krem do opalania dla dzieci od Lirene

DSC 0303

 

 

Przepiękny SZCZĘŚNIAK

DSC 8382

 

 

Przepiękne (!) pompony od TuTu Love 

DSC 6246

 

Długo zastanawiałam się jak zakończyć ten wpis. Chyba jednak skopiuję to, co napisalam przy okazji relacji z pierwszej edycji spotkania, bo te słowa mówią wszystko!

 

Alicjo, Patrycjo, wiecie, że jesteście najlepsze?!
Wszystkim razem i każdej z osobna bardzo dziękuję za spotkanie.
Chyba się powtarzam, ale było tak fantastycznie, że mogę - mam nadzieję, że się niedługo spotkamy!

Czytany 1705 razy Ostatnio zmieniany środa, 22 lipiec 2015 06:30
 

KTO TO TAKI           WSPÓŁPRACA           KONTAKT

 

facebook icon instagram icon