sobota, 14 marzec 2015

Dlaczego jeszcze nie oszalałam czyli o pierwszych urodzinach Krzysia

Napisane przez 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Dlaczego jeszcze nie oszalałam czyli o pierwszych urodzinach Krzysia

Za miesiąc Krzysiu kończy roczek. Kilka osób pytało mnie już, co planujemy dla niego przygotować z tej okazji. Nie chodziło bynajmniej o listę prezentów, ale o to jaki rodzaj zabawy przewidujemy. Od niedawna wchodzi do Polski zachodnia moda, która polega na wyprawianiu hucznych pierwszych urodzin. Takich z dużą ilością gości, górą jedzenia i całą masą prezentów. A ja zupełnie tego nie rozumiem.

first

 

Jestem typem człowieka, który rzadko podejmuje pochopne decyzje, a już tym bardziej nie wyobrażam sobie, żebym z własnej woli przysparzała sobie kłopotów, bo właśnie tak to postrzegam. Jeśli jeszcze nie wiecie, na czym polega owa moda to w skrócie... Jubilat (a dokładniej jego rodzice), zapraszają swoich znajomy z dziećmi. Goście przynoszą góry prezentów, a organizatorzy zapewniają jedzenie, picie i miejsce do zabawy, drzemki, przewijania, karmienia, ale również na wózki przybyłych młodych gości. Sam pomysł brzmi extra, ale dla gości i... chyba tylko dla nich.

 

Zastanawiam się jaki jest sens przygotowywania podobnej zabawy dla dziecka, które nie rozumie co się dookoła niego dzieje. Dla maluszka dzień jego urodzin jest takim samym dniem jak każdy inny. Nie ma w nim magii, bo dziecko nie rozumie, że magia powinna być, a ta gromada ludzi, którzy go tarmoszą, to jego goście i powinien się z tego cieszyć. Jeśli dla niego nie będzie to radością, to dlaczego ja mam się umęczyć. Ja nie widzę żadnych pozytywnych stron tego typu imprez. Dziecko się zmęczy, bo będzie miało bardzo dużo emocji (niekoniecznie pozytywnych, bo duża ilość dzieci może być stresująca dla maluszka), ja zamiast cieszyć się świętem będę wszystko przygotowywała a na koniec padnę ze zmęczenia. Wystarczy, że dokładnie rok wcześniej padałam ze zmęczenia ;)

 

Osobiście jestem wielką zwolenniczką organizowania urodzin dla dzieci, ale takich, które same zdecydują kogo chcą zaprosić i jak zabawa ma przebiegać. Sama przez lata organizowałam przyjęcia urodzinowe dla dzieci i wiem ile radości sprawa maluchom poczucie, że tego dnia są najważniejsi, że goście przyszli specjalnie dla nich, a ta góra prezentów to ich własna góra, którą zabiorą ze sobą do domu. Takie urodzinki sprawdzają się jednak dla dzieci, które skończyły przynajmniej trzy, albo cztery latka.

 

A co zaplanowałam na urodzinki Krzysia? Zaprosiliśmy najbliższą rodzinę, czyli pięć osób. Będzie kolorowo, będzie tort, balony i oczywiście prezenty. Kiedy maluch się zmęczy, pójdzie spokojnie spać. Po zabawie wszystko posprzątam w kilka chwil, a wieczorem przytulę męża i razem będziemy się zastanawiać jak to możliwe, że minął już rok. Jeszcze będą urodziny, które przygotujemy z pompą i dla Krzysia ta pompa będzie wielką atrakcją.

 

Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii na ten temat. Czy podobnie uważacie, że urządzanie hucznych pierwszych urodzin jest głupią modą? A może podoba Wam się ten pomysł i z chęcią urządzicie takie urodziny swojemu maluszkowi? Jeśli jesteście rodzicami, którzy urządzili taką zabawę, to dajcie znać jak Wam wyszło i może rozwiejecie moje wątpliwości :)

 

źródło zdjecia

 

 

Czytany 1419 razy Ostatnio zmieniany sobota, 14 marzec 2015 21:39
 

KTO TO TAKI           WSPÓŁPRACA           KONTAKT

 

facebook icon instagram icon