piątek, 08 kwiecień 2016

To już nie roczniak, to dwulatek!

Napisane przez 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

To już nie roczniak, to dwulatek!

Dzisiaj są drugie urodziny Krzysia. Podobnie jak w zeszłym roku [KLIK] chciałam przygotować podsumowanie ostatnich dwunastu miesięcy Okazuje się jednak, że to wcale nie jest takie łatwe jak wcześniej. Dlaczego?

W domu nie mam już dziecka, które pojawiło się w naszym życiu, tylko rozumnego członka rodziny, z którego zdaniem musimy się liczyć, ale on też musi się do nas dostosować. W zeszłym roku analizowałam, jak bardzo nasze życie się zmieniło. W tym roku nic już się nie zmieniło, poza tym, że nie wiem jak mogliśmy żyć bez tego malucha i z wielką ciekawością patrzę w przyszłość.

 

Candles on a cake

 

Niech więc ten wpis będzie zapisem pewnego etapu, który właśnie zakończył się w życiu naszego synka.

 

Jakiś czas temu, Krzysiek osiągnął wiek, który ja uwielbiam. Nareszcie można się z nim po ludzku komunikować, i choć jeszcze niewiele mówi, to uwielbiam fakt, że mogę coś do niego powiedzieć, a on to zrozumie i wykona moje polecenia (albo nie, ale to już inna sprawa;).

W domu mamy człowieczka z wielkim poczuciem humoru. Uwielbiam to, jak swoim uśmiechem zaczepia przechodniów, i ile mu to sprawia radości. Krzysiu to też mały myśliciel, który bardzo lubi zagadki logiczne i wszystkie gry oraz zabawy, w których trzeba trochę pogłówkować. Fajne jest też to, że z dużym zainteresowaniem przyjmuje wszystkie moje pomysły na zabawy i właśnie dlatego chce mi się wymyślać co raz to nowe atrakcje i zadania.

Zapomniałabym też o wszystkich pojazdach mechanicznych, które im większe, tym lepsze. Mój dwulatek rozpoznaje nawet barakowozy, wózki widłowe, kombajny i rozrzutniki gnojownika. Dodam tylko, że niezmiennie mieszkamy w Bydgoszczy i takie auta nie należą do częstych widoków ;)

 

Krzysiek jest fantastycznym turystą. Podróżowanie autem, nawet w naprawdę dalekie trasy, nie sprawia mu jakiegokolwiek problemu. Zauważyłam też jedną prawidłowość - wszystkie najważniejsze kroki milowe miały miejsce w trakcie jakiegoś wyjazdu. Pierwsze zęby – w Zębie (nomen omen;), pierwsze kroki – w Austrii, rozgadanie się – w Niemczech i tak mogłabym ciągnąć w nieskończoność. Krzysiu jest najlepszym przykładem na to, że podróżowanie z dzieckiem, to nie jest tylko przewożenie go z miejsca na miejsce. A poza tym nigdy nie zapomnę jego pisku z zachwytu, kiedy pierwszego poranka w Alpach zobaczył olbrzymią górę za oknem. Opowiadaliśmy mu o górach, ale ta reakcja była spontaniczna i przecudowna.

 

A z tego wszystkiego najfajniejsze jest to, że my się po prostu bardzo lubimy. Dużo frajdy sprawia nam spędzanie razem czasu, a wspólne czytanie i wygłupy w łóżku to moment na który czekamy cały dzień.

 

A ja? Ja jestem dumna z naszego małego mężczyzny, który codziennie rano przybiega krzycząc „mamaaaaaaaa" jakby nie widział mnie od kilku dni. Bycie mamą dwulatka to fantastyczna sprawa!

 

źródło zdjęcia [KLIK]

Czytany 802 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 05 maj 2016 09:13
 

KTO TO TAKI           WSPÓŁPRACA           KONTAKT

 

facebook icon instagram icon