poniedziałek, 02 styczeń 2017

Cześć 2017!

Napisane przez 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

CZEŚĆ 2017!

Uwielbiam sylwestrowe podsumowania. To jest najlepszy moment, żeby spojrzeć na ostatnie miesiące, wyciągnąć z nich wnioski i wpaść w samozachwyt, albo podjąć mocne postanowienia poprawy

thumb DSC 0438 1024

 

Mijający rok był dokładnie taki jak planowałam, czyli bardzo dobry, ale tak naprawdę niczym mnie nie zaskoczył. Ot, kolejny rok z rzędu, o którym za kilkadziesiąt lat nie będę wspominała moim wnukom. No może poza kilkoma wyjazdami, bo nasze podróże w tym roku były jednymi z najlepszych. Alpy w marcu to spełnienie naszych marzeń o białym, puchatym śniegu wśród olbrzymich szczytów. To był nasz pierwszy raz w takiej scenerii. Kilka miesięcy później, pierwszy raz chodziliśmy po Alpach Julijskich, chociaż drugi raz byliśmy w Słowenii, a później drugi raz w Chorwacji. Achhh, było cudownie! We wrześniu zahaczyliśmy jeszcze o Tatry, zdobyliśmy kilka nowych szczytów, a przede wszystkim Krzysiek pierwszy raz poczuł czym jest wędrowanie po szlaku (w jego wypadku było to dosłownie „po szlaku", bo dreptał w każdą możliwą stronę, co jakby zsumować, byłoby całkiem niezłym przewyższeniem :) Te trzy wyjazdy były tym na co czekaliśmy i to do nich odliczaliśmy dni. Pomiędzy znalazło się jeszcze wiele 2-3 dniowych wycieczek i większość z nich zobaczycie na naszym Instagramie.

 

Ostatni rok to ciąg dalszy zachwytu nad moim maluszkiem. Przede wszystkim zaczęliśmy się dogadywać w ludzkim języku. U nas nie było etapu przejściowego. Z „eeeee" przeszliśmy do „lokomotywa", a kilka miesięcy później, praktycznie z dnia na dzień, pojawiło się „w domu mam lokomotywę". No może przesadzam, że tak z dnia na dzień, bo chcąc być całkowicie uczciwą, musiałabym napisać „z wyjazdu na wyjazd". Kolejny rok z rzędu muszę napisać, że nie ma nic bardziej rozwijającego niż podróże z dzieckiem. Abstrahując już od kwestii poszerzania horyzontów, poznawania świata itp., my doskonale widzimy jak bodźce, które dostarcza Krzysiowi podróż, mają na niego wpływ. W końcu chodzić zaczął w Austrii, mówić w Słowenii a składać zdania w Bukowinie Tatrzańskiej. Może po kolejnym wyjeździe zacznie opowiadać dowcipy? ;) No właśnie, po tatusiu wyostrza mu się humor, ale to chyba nic dziwnego, skoro uwielbia oglądać Jasia Fasolę (wersję oryginalną, nie kreskówkę). Poza tym, Krzysiu nadal jest bardzo skrupulatny, precyzyjny i cierpliwy (no chyba, że chodzi o jedzenie, bo to musi być natychmiast). Obserwowanie jego rozwoju to coś niesamowitego, chociaż co rusz zahaczamy o temat buntu dwulatka, to nadal bardzo dobrze się dogadujemy :)

 

W pracy u mnie i u Piotrka było różnie. U mnie rok 2016 to dużo chwilowych zmian. Z perspektywy czasu jestem z nich zadowolona, bo okazało się, że godziny rozmów przez telefon i wyjeżdżone kilometry były dobrą inwestycją i procentują, kiedy coś zaczyna iść nie po mojej myśli. Na szczęście to, co się zmieniało rok temu, teraz wraca do swojego porządku.
U Piotrka ubiegły rok wyglądał podobnie. Bardzo dużo pracy, ale to jest właśnie to, co on kocha i w tym roku odetnie od tego największy kupon, a mnie rozpiera duma.

 

No, a co z blogiem? W tym temacie bardzo dużo sobie w głowie poukładałam. Już kilka miesięcy temu, stworzyłam tutaj miejsce, z którego jestem bardzo zadowolona. Uwielbiam wycinać, kleić, rysować, ale przede wszystkim wymyślać i Wam to pokazywać. Bardzo się cieszę jak dajecie mi znać, że nasze pomysły się sprawdziły a nawet jeśli nie, to dla mnie jest to dodatkowa motywacja, żeby wymyślać coś nowego. W tym roku, możecie mieć pewność, że będzie bardzo dużo kreatywnych pomysłów, a co więcej, za cel postawiłam sobie taką ilość wpisów, że narazie przyprawia mnie ona tylko o ból głowy. Oj, będzie się działo!

 

W poprzednim roku powstało też moje nowe dziecko, które ma imię - Syś, chociaż raczej Sysie, bo jest ich sporo. Sysie to niebanalni (bardzo) młodzi ludzie, którzy trzeźwo (chociaż nie zawsze) patrzą na świat. W niedługiej przyszłości Sysiów będzie więcej :) Mam nadzieję, że Wam się spodobają, dajcie znać co myślicie o moim nowym bobasie.

 

SYŚ bunkry

 

A w przyszłym roku chciałabym mieć więcej szczęścia, bo tak jak powiedział nasz przyjaciel, kiedy składał nam noworoczne życzenia: „Ludzie na Titanicu zdrowie mieli, ale szczęścia nie". :)

 

Witajcie w roku 2017!
Ja Wam mówię, to będzie dobry rok!

Czytany 1265 razy Ostatnio zmieniany czwartek, 27 kwiecień 2017 09:01
 

KTO TO TAKI           WSPÓŁPRACA           KONTAKT

 

facebook icon instagram icon