środa, 15 lipiec 2015

Miasteczko Mamoko – książka niezwykła

Napisane przez 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Miasteczko Mamoko – książka niezwykła

„Miasteczko Mamoko" to książka niezwykła. Nie pojawia się w niej ani jedno słowo, a mimo to wciąga na bardzo długie godziny. Początkowo myślałam, że Krzysiek jest na nią za mały, ale zupełnie przypadkowo okazało się, że nawet piętnastomiesięczny brzdąc może nią być oczarowany.

111

 

Książka, którą Krzysiu ma w swoim zbiorze, to „Miasteczko Mamoko". Z tej serii powstały również „Dawno temu w Mamoko", „Mamoko 3000", „Mamoko na liczby" oraz „Mamoko na litery". Wszystkie napisane są przez Aleksandrę i Daniela Mizielińskich. Nasz egzemplarz wydany został w formacie A4 i składa się z czternastu kolorowych, kartonowych stron.

 

2

 

Dlaczego ta książka jest niezwykła? Jak już wspomniałam, nie pada w niej ani jedno słowo. Na każdej stronie narysowany jest fragment miasteczka i całe mnóstwo postaci. Odnaleźć możemy m.in. Gerwazego Skorupkę, Zofię Ryjek albo Zygmunta Kosmicznego. Każdy z bohaterów czymś się zajmuje, a jego losy przewijają się przez wszystkie strony książki, tworząc ciekawą, często niezwykłą historię. Każda strona to inna część miasta. Jest osiedle mieszkalne, park, targowisko, skrzyżowanie, a wśród nich nasi bohaterowie.

 

Jak czytać książkę bez słów? Dobry jest każdy sposób, który przychodzi Wam do głowy. Możemy analizować z maluszkiem co w danym momencie dzieje się np. w parku, ale moim ulubionym sposobem jest jednak śledzenie losów każdego z bohaterów. Dla przykładu prześledźmy los Otylii Sadełko.

 

3

 

4

 

5

 

6

 

7

 

8

 

Nie zdradzę Wam gdzie dojechała Otylia i jak zakończył się jej dzień w Miasteczku Mamoko. Sami musicie sprawdzić :)

 

Taka zabawa niesamowicie rozwija wyobraźnię dziecka. Kilkulatek z wielką chęcią będzie szukał wybranej postaci, a później opowiadał jaką przygodę ma jego bohater. Losy zwierzaków się przeplatają więc jedna historia rozpoczyna kolejną i tak niemal w nieskończoność.


Krzysiek ma dopiero piętnaście miesięcy więc takie śledzenie postaci jest jeszcze dla niego za trudne. Jak więc my czytamy tę książke? Dwojako. Mój maluch bardzo lubi oglądać poszczególne strony i pokazywać swoje ulubione elementy (auto, drzewo, piesek, rower). Bardzo często ja pytam Krzysia o dany przedmiot i wtedy on wyszukuje i pokazuje. Drugi sposób to snucie mojej opowieści o tym co się dzieje w miasteczku. Pokazuję palcem postać i mówię, mówię, mówię... Krzysiek uwielbia słuchać jak opowiadam i on sam co pewien czas przyłącza się do mnie. Dużo czasu potrafimy spędzić nad miasteczkiem i mam wrażenie, że nigdy nie skończą mi się pomysły na historie. Takie wspólne „czytanie" umacnia więzi dziecka z rodzicem i dodatkowo uczy maluszka, że książka też może być świetną zabawą.

 

Mam nadzieję, że zachęciłam Was do sięgnięcia po tę niebanalną książkę. My na pewno kupimy jeszcze resztę serii.

 

Dajcie znać co sądzicie o „Miasteczku Mamoko". A może znacie tę serię?

Czytany 1871 razy Ostatnio zmieniany środa, 26 kwiecień 2017 14:36
 

KTO TO TAKI           WSPÓŁPRACA           KONTAKT

 

facebook icon instagram icon